piątek, 9 października 2009

Who put everything on paper...?



reklama studia graficznego, która jest po prostu piękna, pomysłowa - genialna!




Who put everything on paper...?
They: http://otaviorios.com.br

środa, 7 października 2009

dla bibliofila






Lubię rzeczy praktyczne, a jak są jednocześnie ładne to już w ogóle skuces. Co prawda fotel dla bibliofila może pomieścić bardzo dużo książek i jest podręczną i "podnóżną", nie wyrażając się ..."poddupną" ;p biblioteką, to i tak trochę miejsca zajmuje.

Trochę duży klocek z tego pomysłowego mebla, jak dla mnie, ale pomysł bardzo fajny. Ale coś za coś. Siedzieć jest gdzie, za daleko po książkę wstawać nie trzeba, o ile w ogóle trzeba, brakuje jeszcze miejsca na kubek i jakiejś podręcznej lampki.

Zatem zaczytujmy się. Nagrody Nike rozdane, za oknem jesień - do czytania warunki super. Szkoda tylko, że czasu czasem brak.


La Bibliochaise with the brand new Bibliopouf
Design:Nobody&co 2007 (http://www.nobodyandco.it/)

poniedziałek, 5 października 2009

rybka lubi pływać...







Rybka lubi pływać... a przede wszystkim te mniejsze najlepiej w ławicy. Angielska grupa designerów - Scabetti przedstawiła wyjątkowy żyrandol. Składa się on z 64 porcelanowych rybek o wielkości 16 cm. Każda z nich jest lekko transparentna z delikatną fakturą, która sprawia, że padające światło przenika z różnym natężeniem. Tworzą one piękną cylindryczną ławicę. Dostępne w opcji szkliwionej lub nie.

Żyrandol jest dostępny w formie ławicy 64 rybek, 186, 284, 798 i 1672!
Także w wersji szklanej.

Piękne!

O cenę nie pytam...
Więcej na: http://www.scabetti.co.uk/collection/shoal/1

a to wszystko na euro 2012...

Konkurs co prawda już dawno rozwiązany, ale wtedy jeszcze nie powstał ten blog. Teraz mam okazję napisać o gadżecie, który został wybrany w konkursie na gadżet promujący kulturę polską.

Konkurs skierowany był do studentów i absolwentów wydziałów projektowania, architektury oraz kierunków artystycznych szkół wyższych.
Zadanie konkursowe polegało na stworzeniu gadżetu promującego Polskę jako kraj nowoczesny i otwarty.

150 projektów zgłoszono do konkursu na opracowanie projektu koncepcyjnego gadżetu promującego kulturę polską zorganizowany przez Instytut Adama Mickiewicza. Wybór padł na projekty wskazujące na barwny, nowoczesny charakter Polski – kraju o bogatej kulturze… także osobistej.

I oto i mamy zwycięzców.

I nagroda - „Karabińczyki“ (autorzy: Jan Jaworski, Magda Kryńska, Grzegorz Sławiński)
II nagroda - „ĄĆĘŁŃÓŚŻŹ“ (autorzy: Katarzyna Molicka, Michał Sowa),
III nagroda - „Rękawiczki WARM WELCOME“ (autor: Marta Malesińska).

KARABIŃCZYKI - I nagroda


Opis autorski projektu: „Chcieliśmy zaprojektować przedmiot praktyczny, nie bezużyteczną pamiątkę. Przedmiot powstał w dwóch wersjach rozmiarowych; jako modny gadżet bądź dyskretny dodatek. Szukaliśmy elementu będącego symbolem samym w sobie, ale także mogącego łączyć różnorodne motywy i być nośnikiem wielowymiarowej informacji. Naturalnym wyborem był kształt nawiązujący do geografii jako jednoznaczna oraz łatwo zapamiętywana forma. Świadomie zrezygnowaliśmy z jednoznacznego wyboru motywu, wspomniane warianty dają nieograniczone możliwości przekazu informacji, od dosłownych skojarzeń po bardziej symboliczne. W efekcie możesz mieć Polskę jaka tylko sobie wymarzysz”.



ĄĆĘŁŃÓŚŻŹ - II nagroda


Opis autorski projektu: "Kultura jest to całokształt duchowego i materialnego dorobku społecznego. Na dorobek ten składa się wieleczynników m.i. kultura języka. Język polski pomimo swojej skomplikowanej wymowy i zawiłych reguł gramatyki
i ortografii, wywołuje w obcokrajowcach rozmaite reakcje: od gęsiej skórki i westchnień zachwytu po pot na czole i spuchnięty język.
Założeniem projektu jest przeniesienie polskich znaków diakrytycznych na niewielkie rozmiarem nośniki. Gadżet występuje w dwóch wersjach. Pierwsza to ekskluzywne spinki do mankietów, będące wysokiej klasy wyrobem jubilerskim. Druga wersja jest przeznaczona do szerokiej dystrybucji – jest prostokątną metalową spinką z nadrukowaną na nią literą."


Rękawiczki WARM WELCOME - III nagroda


Opis autorski projektu: "Rozpoczynając rozmowę z obcokrajowcami często, zanim przejdziemy do bardziej zaawansowanych zagadnień, wymieniamy parę uwag o klimacie, tradycyjnej kuchni, porównujemy podstawowe zwroty i specyficzne dla danego języka dźwięki. W odniesieniu do Polski często przywoływany jest fakt zimnego, czy wręcz nieprzyjaznego klimatu. Dla wielu osób, zwłaszcza z Europy zachodniej i południowej, Polska to kraj fantastycznych, mroźnych zim i dziwacznego, szeleszczącego języka. Takie są pierwsze skojarzenia i trudno się na nie obrażać. Projekt WARM WELCOME stara zmierzyć się z tymi stereotypami i wykorzystać je do stworzenia gadgetu, który pozwoliłby poczuć się ciepło gościom zza granicy niezależnie od warunków pogodowych.
W skład projektu WARM WELCOME wchodzi zestaw 3 par rękawiczek (może owych zestawów być znacznie więcej, te zaprezentowane tutaj mają na celu pokazać zasadę ich tworzenia) wykonanych z mieszanki włóczki wełnianej i akrylowej.

Na każdej rękawiczce umieszczony jest zwrot powitalny – w wersji młodzieżowej projekt wykorzystuje określenia języka potocznego, w wersji ekskluzywnej – wyrażenia oficjalne. Pomysł na „ozdobienie” rękawiczek tekstami powitalnymi wziął się z doświadczeń zagranicznych autora projektu oraz obserwacji zachowań
obcokrajowców w Polsce. Wiadomo jak ważne jest pierwsze wrażenie przy poznaniu nowej osoby, jeśli dodatkowo osoba ta pochodzi zza granicy i potrafi powiedzieć parę słów po polsku, automatycznie mamy do niej przychylny stosunek – pierwsze lody zostają przełamane, droga do przyjaźni lub choćby prostej znajomości otwarta. Ale jak się
czuje obcokrajowiec w przypadku, gdy mimo szczerych chęci, nie jest w stanie zapamiętać, nie mówiąc o poprawnej wymowie, „dzień dobry” czy „cześć”? Mając przy sobie rękawiczki WARM WELCOME może po prostu unieść dłoń w geście pozdrowienia, a jego rozmówca przeczyta słowa powitania na jego rękawiczce!

Oprócz zwykłego „cześć”, możemy również zapytać: „Jak się masz?” i zakładając, że rozmówca zapyta nas w rewanżu o to samo, unieść lewą dłoń z napisem: „W porzo!”. W projekcie przyjęto zasadę, że prawa dłoń inicjuje spotkanie, wymianę pozdrowień, a lewa odpowiada lub kończy. Odpowiednio, więc w zestawie młodzieżowym numer
1 na prawej rękawiczce umieszczono napis: „cześć”, na lewej „na razie”, w zestawie numer 2 odpowiednio: „Jak się masz?” i „W porzo!”, w wersji ekskluzywnej: „Dzień dobry” i „Do widzenia”. Zestawy młodzieżowe wykonane zostały w jaskrawych, kontrastujących kolorach. W zestawie ekskluzywnym dominują barwy stonowane: ciemna zieleń, srebrzysta szarość, tak by można je nosić również do bardziej eleganckich zestawów odzieżowych".

Źródło: Instytut Adama Mickiewicza. Zdjęcia: BĘC ZMIANA.

sobota, 3 października 2009

kulfi - lody indyjskie







Kulfi to tradycyjne lody indyjskie z pistacji, szafranu i kardamonu. Sama nazwa aż kusi - jest taka słodka :)

Można je zrobić z przepisu, który podaję poniżej lub kupić w Kuchniach Świata gotowe opakowanie, którego zawartość wystarczy rozpuścić w ciepłym w mleku i zamrozić.

Można też spróbować samemu, bo przepis jest bardzo prosty, a lody szybkie do wykonania. Przepis pochodzi z książki "Kuchnia indyjska" - podróże kulinarne.

KULFI
czas przyrządzenia 15 minut, czas mrożenia do 1 h, dla 6 osób lub dla 3 łasuchów :)
Składniki: 3 szklanki mleka w proszku - 750 g, 180 ml śmietanki kremówki (ok. 30% tłuszczu), 6 strąków nasiennych kardamonu (w jednym jest ok 4 ziarenek), 1/4 łyżeczki nitek szafranu, 1/3 szklanki (75 g) cukru pudru, 1/3 szklanki (30 g) orzeszków pistacjowych - drobno posiekanych.

1. w dużym rondlu wymieszaj mleko, śmietankę, kardamon, szafran, doprowadź do wrzenia, zmniejsz ogień i gotuj 10 minut na wolnym ogniu bez przykrycia, ciągle mieszając, aż płyn zmniejszy objętość do 3 szklanek - tak jakby wyparowała niepełna szklanka. Dosyp cukier, mieszaj aż się rozpuści. Rada: jeśli śmietanka jest gęsta, to najpierw ją lekko podgrzej, wtedy stanie się rzadsza i dopiero dodawaj mleko - w przeciwnym razie może nam się wszystko przypalić. Jeśli uznasz, że całość jest za gęsta i mleko nie chce się rozpuścić i są grudki, można dodać trochę wody, ale później dłużej trzeba gotować, aby objętość wody, którą dodaliśmy też odparowała.

2. zostaw, do ostygnięcia w temperaturze pokojowej, przelej przez sitko, aby odcedzić, kardamon i nitki szafranu oraz orzeszki. jeśli przyprawy Ci nie przeszkadzają w gotowych lodach całość można zostawić, nie przecedzać - będą z orzeszkami, a jeśli masz cierpliwość można wyjąć same nitki i kardamon.

3. masę kulfi rozlać do pojemniczków wielkości połowy szklanki i zamrozić. ja wlewam po prostu to pojemnika po lodach - najlepiej mieć dwa litrowe, aby masa była cienką warstwą, bo się szybciej zamrozi.

smacznego!

piątek, 2 października 2009

Mydło wszystko umyje...!


Mydełko dla grafików i typografów. Ja takie też chcę!!! :)
Ręcznie robione, glicerynowe, o zapachu mięty.
Do kupienia na: http://www.soapylove.com/

Oyule


Oyule - Żarówka, która odbyła podróż w czasie. Ale jedno łączy: światło.
Dla mnie super pomysł.

http://www.sergiosilva.us/

Dywanowy GLOBAL WARMING




Już dawno myślałam o tym, aby założyć wątek o designie, ale nie chciałam tu zlepiać zbyt wielu rzeczy... Z drugiej strony pomyślałam sobie: załóżę sobie osobny blog lub stronę ze swoimi "dziełami", a tu powrzucam to, co mi się podoba, czemu nie - jak zlepiać, to co lubię, to zlepiać.

Zatem startuję. W zakładce design , a może design-podoba mi się (jeszcze nie wiem) będą rzeczy genialne, piękne, pomysłowe, wyjątkowe stworzone dla domu, dla nas, dla naszego oka, wygody, ego. Enjoy!

Na pierwszy rzut... dywan. Nie taki sobie ot dywan, bo dywan z ideą. A jest ona wielka - GLOBAL WARMING.
Nic dodać, nic ująć.
Autorzy projektu - meksykańska grupa projektantów NEL: Ricardo Casas, Alejandro Castro, Héctor Esrawe, Emiliano Godoy, Cecilia León de la Barra. www.nel.com

środa, 30 września 2009

Cukiniowe kotlety ;p





Męża nie ma, więc lodówka świeci pustkami. W niedzielę miałam zamiar jechać rowerem do budy wietnamskiej, gdzie jest pyszna rybka w pięciu smakach. 20 km byłoby fajną niedzielną przejażdżką i jednocześnie obiad - więc plan był niezły. Oczywiście nie wypalił, bo ja nieprzytomna zapomniałam o maratonie.

Po powrocie z maratonu, głodna jak wilk, w lodówce zastałam 3 różne pół-zaczęte dżemy, koreczki śledziowe, harissę, pastę wasabi, 2 jajka, stare mleko i 2 ledwo już żywe cukinie, ale nadające się jeszcze do jedzenia ;p

Padło na to ostatnie, bo to jedyna rzecz, z której można było cokolwiek wymyśleć ciepłego i zjadliwego. Zatem cukinię pokroiłam w plasterki, obtoczyłam w jajku, do którego dodałam sól i przyprawę do kuchni włoskiej i później obtoczyłam w bułce - jak cukiniowe schaboszczaki... prawie. Wyszło pyszne, nie tylko dlatego, że byłam głodna. Po prostu kotleciki cukiniowe, czy jak tam zwał wyszły po prostu smaczne.

Jeszcze w poniedziałek rano jadłam panierowaną cukinię na zimno jak wybiegałam do pracy.... tez dobre!

Dziś wraca mąż (nareszcie!!!jupi! jupi! jupi!), więc uzupełnię trochę lodówkę... no i będę miała dla kogo cokolwiek zrobić :) Zatem do następnego "smacznego!".

poniedziałek, 28 września 2009

Wybuchowa truskawka!









Do najbliższego losowania dręczy mnie pytanie czy w mojej torebce z 16 złotych będzie 40 milionów (?) zapewne nie, ale nie mogłam odeprzeć pokusy puszczenia lotka.
To tak a'propos dnia dzisiejszego, który minął mi szybko jak błyskawica. Jeszcze dużo pracy przede mną, ale mam coś dobrego w zanadrzu. W weekend miałam trochę czasu, żeby zrobić parę smakołyków i fotek. Przedstawiam Wam "Wybuchową truskawkę". Nic strasznego, nie jest wcale nerwowa, czy jakaś wybuchowa, tylko w towarzystwie owoców granatu.

Przepis prosty, to widać na zdjęciu zanim została truskawa i towarzyszące jej owoce zmiksowana - banan, pomarańcza, kilka truskawek, które się uchowały w zamrażarce, pół granatu - oczywiście same owocki-kuleczki, drugą połówkę zostawiamy do dekoracji i nawrzucania do gotowego miksu w ramach przeszkadzaczy - inaczej smak granatu zginie nam wśród innych smaków. Całość polecam osłodzić gęstym sokiem malinowym.


Zrobiłam też kilka zdjęć owocom granatu na mojej paterce - lepiejce. Zrobiłam ją z ciemnej gliny bez szamotu z wałeczków skręconych w ślimaczki. Pierwszy wypał w ok. 800 stopniach, drugi ok. 1080. Najpierw położyłam szkliwo "marsowa czerwień", która bardzo płynie, ale o to mi chodziło, bo na wierzch położyłam 'żółty efekt', który mieszając się ze spodnią warstwą dał ciekawy efekt.