Pokazywanie postów oznaczonych etykietą warszawa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą warszawa. Pokaż wszystkie posty

sobota, 31 stycznia 2015

X Bieg Wedla, czyli zimowy powrót

Ostatnio trochę chorowałam. Na przemian z dzieckiem. Nie było biegania, treningów, a wiosna za pasem. Mój półmaraton idzie w odstawkę i poczeka na przyszły rok. Póki co bez formy kompletnie, ale dzielnie wzięłam udział w zimowym biegu w Parku Skaryszewskim. X Bieg Wedla w 110 rocznicę parku. W nocy spadł śnieg, zatem park w pięknej bieli, na mecie gorąca czekolada i medal, czyli biec i się nie poddawać. 5400 m  za mną. Mężu jeszcze dodatkowe 9 km.
Frooly i dzięki za towarzystwo!



Na mecie medal, gorąca wedlowska czekolada, gorąca grochówka i herbata 
oraz gift: czekolada, batoniki i cukierasy ;) 




wtorek, 11 listopada 2014

XXVI Bieg Niepodległości. Warszawa, 11. 11. 2014 r.

- "To na ile ten maraton?"
- Tym razem na 10 km. ;)

Pobiegliśmy rodzinnie. Super atmosfera i przyjemny bieg. Będę go bardzo miło wspominać. Cieszę się, że się zdecydowałam, bo przez ostatni czas leczyłam kręgosłup, a od 3 tygodni nie biegałam.
Mój rosnący Szkrab zaczyna chodzić przy meblach i się wspinać po nodze więc przerzucanie 10 kg przez cały dzień dało mi ostatnio w kość ;) No ale na szczęście już wyleczona, pełna energii mogę przerzucać i biegać. No to do następnego! Mam nadzieję, że moje siły i entuzjazm nie osłabną.

Oto koszulki i pamiątkowe medale z Biegu Niepodległości. Stylowo jak zawsze ;)
Damska xl mniejsza niż męska m ;) Następnym razem pożyczam od męża ;)









niedziela, 12 października 2014

Biegnij Warszawo 2014 r - 6. bieg na dychę - 5 października

Kusiła mnie ta dycha, ale dla mnie jeszcze za wcześnie. Po co biec, żeby dobiec, jak zero przyjemności, bo ani to satysfakcja z czasu, bo miałabym beznadziejny, ani z samopoczucia, bo to dla mnie jeszcze za wcześnie na 10 km.
Bieg miał być przez nas zbojkotowany ze względu na zeszłoroczne wydarzenia. Organizator w tym roku może mocniej się postarał o zabezpieczenie medyczne, ale ja tam będę pamiętała, że w 2013, delikatnie mówiąc, się nie popisał... Pakiet: dająca po oczach koszulka, numer i... zero wody czy iztoniku. Hmmm... koszulka fajna, bo firmowa z materiału dri-fit, ale chyba przez to nie starczyło już na nic więcej. Grafika nie powala, a logo głównego sponsora na wszystkich możliwych miejscach - graficznie mogłoby być lepiej, ale rozumiem, że jakiś pan z tegoż banku miał ciśnienie, że ma być "widoczne", "większe" i "więcej"... skąd ja to znam ;)

No, ale koniec marudzenia. Medal jest. Pamiątka jest.
Do zobaczenia za rok.





36. maraton warszawski i bieg na piątkę - czyli rodzinna, biegowa niedziela 28 września 2014

W ubiegłym roku będąc w ciąży kibicowałam mężowi w Jego pierwszym maratonie. W tym roku zdecydował się na kolejną edycję. Dla mnie oczywiście dystans nieosiągalny, ale stwierdziłam, że jeśli jest towarzysząca impreza Bieg na Piątkę, to z przyjemnością się przebiegnę w pierwszym swoim oficjalnym biegu po porodzie.
W biegowej niedzieli, 28 września brał udział mój mąż, ja i tata męża czyli tzw. teść - teraz ładniej i dostojniej brzmi "dziadek". Babcia, wierny kibic, wspierała nas na trasie. Zatem odbyło się rodzinnie.
My z dziadkiem możemy się pochwalić medalem na piątkę, a mężu pamiątkowym maratońskim.
Czasowo jak na mój debiut, to nieźle, ale nie jest to czas sprzed bobo ;)


Córę najwyraźniej ciągnie do maratonu...


Po lewej koszulka i medal maratoński, a po prawej koszulka i medal na piątkę (szkoda, że położyłam rewersem). Damska i męska tylko różniły się fasonem, a kolorystyka była taka sama. Zatem granatowy maratoński tłum, a za nim turkusowa piątka pokonała stuletni most Poniatowskiego - i to by było na tyle ze wspólnej trasy... Później drogi nam się... rozbiegły.




niedziela, 7 września 2014

I Bieg Serca - każde okrążenie ma znaczenie. Targówek 7 września.

Ostatnio mało ceramicznie, ale za to biegowo. Tym razem już nie jako kibicka, ale uczestniczka :) to m.in. dzięki temu, że bieg trwał od 10-16 i w każdej chwili można było do niego dołączyć. Mogliśmy się zmienić z mężem przy bobo. Niech dziadkowie mają weekend :)
W czasie biegu odbyły się też nieoficjalne mistrzostwa Polski na bieg pięciogodzinny... To musi być konkretna liczba kółek. A dlaczego to takie ważne...o tym za chwilkę.

Pierwszy Bieg Serca odbył się dziś - 7 września. Był to bieg charytatywny, który miał miejsce na stadionie na Targówku. Za każde okrążenie (400m) sponsor wpłacał na konto fundacji 5 zł. Fundacja pomaga niepełnosprawnym dzieciom biegaczy. Limit miejsc był 1000 osób. Rano poszłam z córką kibicować mężowi i jakoś tak mnie natchnęło, że sama poszłam po pakiet. Stwierdziłam, że dziś wieczorem i tak bedę biegać, to czemu nie zmienić godziny treningu jak cel szczytny. Jeszcze trafiła się opcja z dołączeniem o dowolnej godzinie do biegu, więc nie było wymówek. Doskonale nas to urządzało. Mogliśmy oboje wziąć udział w tym samym biegu bez angażowania rodziny :) Po obiedzie czyt. obiadku wymiana rodzica przy córze i matka wskoczyla w buty biegowe i na stadion.

Mąż natrzaskał 62 okrążenia a ja 15. Było słonecznie i gorąco. Po pierwszych dwóch kółkach myślałam, że się ugotuję, ale jakoś poszło bo było dużo wody (w końcu Żywiec Zdrój sponsorem). W czarnym stroju pomykałam w pełnym słońcu - nie mam innego koloru...przepraszam barwy (koszulki i spodenek). W swoją białą koszulkę techniczną z Orlenu, z początku ciąży się nie mieszczę ;) jeszcze... ;)

Bardzo dobrze mi się biegło po stadionowej bieżni. Nie spodziewałam się, że poczuję taką różnicę między bieżnią a asfaltem...a może to też nowe buty. Swoje stare Nike wymieniłam na Brooksy Adrenaline. Mam nową motywację do biegania ;)

W chwili publikowania tego posta zebrano ponad 70 tys. zł! Wszyscy razem, czyli około 1000 biegaczy zrobiliśmy 14 400 okrążeń, czyli 5760 km!
Super! To był bardzo fajny bieg. Mam nadzieję, że będą kolejne edycje.

A to pamiątkowy medal i numery startowe.
http://bieg-serca.pl



I Półmaraton Praski w Warszawie

Kolejny bieg jako kibicka. A nawet dwie kibicki, bo byłam z powozem z córą. 31 sierpnia odbył się półmaraton w dzielnicach Praga Południe i Wawer. Szkoda, że nie Pradze Północ skoro na medalu uwieczniono archkatedrę św. Floriana. Trasa prosta jak konstrukcja cepa: wybrzeżem na Wawer i z powrotem. Wielu narzekało na nudę i mimo że nie biegłam, to uważam, że trasa bezadziejnie nudna i wbrew pozorom przez to chyba trudna. Ponoć ów półmaraton z głównym sponsorem BMW wpisał w historię Pragi jako Półmaraton Bardzo Mało Wody....  No i gratulacje dla biegacza za piękny wynik :)



poniedziałek, 28 lipca 2014

XXIV Bieg Powstania Warszawskiego

Gorąco. Jak to w lato. Ale na szczęście Bieg Powstania Warszawskiego odbył się wieczorem o godz. 21. Aby być precyzyjną, to bieg na 5 km startował 20 minut wcześniej przed dychą. Mam wrażenie, że było nieco "chłodniej" niż w ubiegłym roku, o ile w ogóle można mówić o chłodzie. Dodatkowo można było się załapać na 4 kurtyny wodne (w biegu na 10 km) - o wiele bardziej efektywne niż w 2013 r.  - przynajmniej tak twierdzi mój małżonek. No i mam wrażenie, że ludzi dopisało duuużo więcej.
Kibicowałam jak i w roku ubiegłym mężowi i znajomym. Jak popatrzyłam na tą wlokącą się piątkę, kiedy to już mój mąż kończył dychę, to żałowałam, że się nie zapisałam. Dałoby radę...chociaż dopiero próbuje wracać do formy sprzed ciąży.

W tym roku koszulka czarna jak w ubiegłym, tylko z fajniejszą grafiką. Ktoś miał fantazję i nawet ładnie to wyszło. A medal... tradycyjnie "oryginalny" - do kompletu. Z pozostałymi medalami z serii biegów "Zabiegaj o Pamięć" stanowi spójną całość.

Gratuluję biegaczom ukończenia biegu w takim upale z podbiegiem pod Sanguszki (biegacze z dychy nawet dwa razy) i  mam nadzieję do zobaczenia za rok już nie zza barierek ;)

A to animacja wyświetlana na budynku mennicy. 



 Medal.
 Grafika na koszulce.



wtorek, 8 lipca 2014

VIII Bieg Ursynowa 2014

No i kolejny bieg. Bieg Ursynowa to mistrzostwa Polski w biegu ulicznym. Oczywiście biegł mój mężu, ja póki co dopinguje. Ale planuje wrócić do formy i powoli wieczorami zaczynam wychodzić. Zaczynam od zera... Ech. Ale o tym innym razem.




niedziela, 4 maja 2014

24. Bieg Konstytucji 3 maja - Warszawa

Jak 3 maja to bieg Konstytucji. Po raz drugi dla nas i po raz 24 w ogóle.
Pogoda prawie jak w ubiegłym roku, tyle że jeszcze bardziej deszczowa,więc trochę kiszka...
Dystans 5 km z podbiegiem i zbiegiem na Agrykoli zatem obyło się bez życiowych rekordów, ale z czasem zadowalającym i w przewidzanej strefie czasowej.



I medal jakiś bardziej wyględny niż ostatnim razem :)





niedziela, 30 marca 2014

9. półmaraton warszawski

W ubiegłym roku minus 10 i przenikliwy wiatr, a w tym roku ciepełko i miło. Zimny makaron kontra pomidoróweczka i jabłko. Na Wisłostradzie niemal patelnia, ale nowy medal w kolekcji przybył w ekspresowym tempie. 1:45:35. :)





wtorek, 14 stycznia 2014

8. bieg "Policz się z cukrzycą" - Wielka Orkiestra Śwątecznej Pomocy po raz 22.

Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy zagrała po raz 22., a biegacze potruchtali po raz 8. W biegu pod hasłem "Policz się z cukrzycą" pobiegł reprezentant rodziny. W ubiegłym roku nie było już pakietów, więc nie mieliśmy okazji, a w tym zostałam w domu z naszą nowo narodzoną córeczką...więc może za rok (?) ;)

Tym razem udało się zdobyć numer startowy i połączyć w biegu w tym szczytnym celu. Pakiet - cegiełka, to koszt 20 zł, co mnie bardzo zdziwiło, bo zawsze każdy bieg to o wiele droższa impreza (w ubiegłym roku średnio płaciliśmy 50 zł do nawet 250!). Dlatego dziwię się czemu przy biegu na taki cel pakiet nie jest droższy ;p A może licytowalny, jak jest tylu chętnych ;)
Swoją drogą kto chce dać więcej zawsze resztę można wrzucić do puszki, ale wątpię czy to tak działa ;)

Miejsc stosunkowo mało bo tylko 5 tys. Bieg bez pomiaru czasu i na dystansie 5,555 km, więc tak symbolicznie, na spokojnie. Przy dobrej pogodzie możnaby pokusić się o bieg z wózkiem ;)
Tym razem wiatr i śnieg motywował do uwijania się po pamiątkowy, z resztą bardzo ładny, medal. 

  
 

Jurek, wielki szacunek za to co robisz. Z takim sercem i determinacją i siłą woli. 
W tym roku jeszcze bardziej chyba dotarła do mnie cała idea, kiedy to zostałam mamą, a moje dzieciątko w szpitalu miało badania na sprzęcie z serduszkiem....
Jak by to wyglądało bez działań Orkiestry?

 I szlag mnie trafia jak się słucha o jakimś wymyślonym "schowanym słoiku", a jakoś władzy nie dziwi, że ludzie robią raz na rok zrzutę na sprzęt do szpitali, na publiczną służbę zdrowia, aby dzieci czy osoby starsze mogły mieć zapewniony sprzęt.
Czy jest gdzieś taki kraj na ziemi, gdzie płaci się składki na służbę zdrowia
i jeszcze organizuje taką zrzutę ;)

Siema!

środa, 20 listopada 2013

Jesienny wypał raku.

Jesień to najlepszy kamuflaż na wypał raku. Wszechobecny dym na działkach z palonych liści po porządkach między grządkami doskonale maskuje smrodzenie przy redukcji prac. W piękny letni wieczór by to nie przeszło...no chyba, że wszyscy zrobiliby porządnego grilla ;) albo okazali się bardzo tolerancyjnymi sąsiadami.


Kto nie wie, czym jest raku i na czym polega, niech poczyta archiwalne wypały. (TUTAJ)
W skrócie to tradycyjna japońska technika wypału ceramiki z redukcją w dymie. Dym uzyskujemy ze szczątków organicznych, niekoniecznie z kota, ale typu: suche liście, trociny, stare gazety.

Wraz z ludźmi z pracowni, do której uczęszczam (PRACOWNIA NA PRADZE) zrobiliśmy długo wyczekiwane przez każdego RAKU. Relacja zdjęciowa poniżej, a szczegóły i moje prace pokażę za jakiś czas.

OTO ETAPY WYPAŁU RAKU

Szkliwienie wcześniej wypalonego biskwitu odpowiednimi szkliwami do raku.
Opierają się one w dużej mierze na tlenkach miedzi dlatego po redukcji dają efekt błękitów i turkusów lub czystego metalu, czyli miedzi. Są też inne kolory, ale nie mam pojęcia na jakich metalach szkliwa te się opierają, ale można równie dobrze uzyskać czerwienie, pomarańcze, czy biały. Jednak odcienie soli miedzi są chyba najbardziej powszechne.


Poszkliwionych prac pilnował i nad załadowaniem pieca czuwał, we własnej psinowatości, ATOS.

Rozgrzewanie pieca z pracami.

Wyjmowanie rozgrzanych do czerwoności prac i przekładanie do pojemników redukcyjnych.
 czyli robimy dym...

I wyjmujemy z trocin po redukcji. Biała glina staje się czarna, a szkliwa kolorowo-metaliczne.


A oto efekty przed i po wypale.Tutaj moja miseczka z kolcami (tylko szkliwiony środek turkusem) i pojemniczek na pierścionki z elementami szkliwionymi aquawerde.

Jak widać redukcja była silna i w sporej mierze szkliwa zredukowały się do metalu miedzi.

A to miks prac ludzi z pracowni :) Wyszły pięknie!
Tutaj jeszcze stygną, ale prace czyści się jeszcze z resztek spalonych trocin (ostrym druciakiem i wodą) i dopiero widać efekt...!