Po 18 h pracy w piątek i przepracowanych starannie pozostałych 4 dniach tygodnia, w sobotę poszliśmy na weselicho. Z przykrością stwierdzam, że kiepska ze mnie zawodniczka pod każdym względem...no może oprócz jedzenia torta :)))
Następnego dnia po odespaniu z przyjemnością wybraliśmy się na spacer do lasu spotykając na ścieżce... małych jego mieszkańców i tych większych później jadąc już do domu, bowiem natknęliśmy się na dosrosłego, pięknego łosia, jakiego Biebrzański Park Narodowy Kampinoskiemu mógłby tylko pozazdrościć :)
poniedziałek, 13 września 2010
środa, 1 września 2010
Posłódź mi...
- Posłodzić Ci?
- Nie, dziękuję, nie słodzę...
:) ja wiedziałam, że tak będzie... (i tutaj tupię nóżką) :)
Zrobiłam w końcu cukierniczkę, jak cukier w naszym domu poszedł w odstawkę. Ale będzie dla gości :)
Nasuwa mi się jeszcze pytanie... czy docelowo nie zmienić przeznaczenia...? Może na waciki? Albo jakieś skarby?
PS Czerwona glina z szamotem i raku. Szkliwa do raku: zielone i transparentne.
- Nie, dziękuję, nie słodzę...
:) ja wiedziałam, że tak będzie... (i tutaj tupię nóżką) :)
Zrobiłam w końcu cukierniczkę, jak cukier w naszym domu poszedł w odstawkę. Ale będzie dla gości :)
Nasuwa mi się jeszcze pytanie... czy docelowo nie zmienić przeznaczenia...? Może na waciki? Albo jakieś skarby?
PS Czerwona glina z szamotem i raku. Szkliwa do raku: zielone i transparentne.
piątek, 27 sierpnia 2010
wspomnienie lata...




Hm... czyżby to koniec lata? Mam nadzieję, że nie... Może wracając ze Sztokholmu przywiozłam tu sporą porcję chmur...?
Przyznam się, że lato i wakacje pochłonęły mnie tak, że zaniedbałam trochę bloga.
Teraz wspominam ciepłe dni i nie sposób nie podzielić się wśród tych wspomnień ceramicznymi akcentami, a było ich wiele. Zacznę od moich ulepków...
Wolny weekend za miastem to najlepsza okazja na coś większego - nie do końca te możliwości wykorzystałam, ale owszem jedne z większych mis powstały. Oto i one. Narazie nie poszkliwione, tylko surowy biskwit z akcentami koronek i letniej łąki :)
niedziela, 25 lipca 2010
na ryby!



Fakt. Mam przerwę wakacyjną w pracowni... ale to nie oznacza, że nic się nie dzieje, tudzież, że nic nie lepię. Po prostu mam wakacje i niestety siedząc w pracy przy komputerze, staram się od niego odpoczywać trochę więcej niż zwykle.
Ulepków trochę jest, ale przede wszystkim ostatnio miałam okazję spróbować swoich sił w witrażu. Chociaż w moim wydaniu witraż to za dużo powiedziane, ale jakoś tam szkło udało mi się pociąć, odpowiednio przygotować i połączyć. Efekty? - aż Muminki opuściły swoją dolinę, aby ruszyć na połów :)
wtorek, 6 lipca 2010
wtorek, 29 czerwca 2010
chłodzenie kawowo-kokosowe :)



Po podróży warszawską komunikacją miejską z pracy do domu uruchamiam niemałe chłodzenie. Zaczynając od zewnątrz po chłodzenie od środka.
Zagłębiając się w szczegóły chłodzenia "od środka" - polecam niedokończoną poranną małą czarną, czyli:
- do blendera wlewamy zimną szklankę mleka
- niedokończoną filiżankę małej czarnej z rana ;p
- wrzucamy 10 kostek lodu
- dodajemy 2 łyżki sosu kokosowego
- miksujemy i po przelaniu do szklanki sączymy frappe kawowo-kokosowe :)
smacznego!
Z miłości do kogoś bliskiego można się podzielić, a nawet udekorować szklankę szczyptą cynamonu tudzież zaszaleć z lodowym serduszkiem ;p
poniedziałek, 28 czerwca 2010
oliwkowa patera




Ciemna glina bez szamotu nie była dobrym materiałem na kwadratową paterę...
Niestety straszliwie się wypaczyła i groszków lepiej na niej nie podawać :)
To efekt braku szamotu, który bądź co bądź trochę stabilizuje pracę i tak się nie wypacza, a szkoda, bo szkliwienie, które daje niekiedy nieprzewidywalne efekty, wyszło całkiem... całkiem - to nowa transparentna, oliwkowa zieleń.
Szkoda, że krzywa :[
Czipsy w kosmosieeeee!


Dawno tu nie zaglądałam... przyznaję się bez bicia. Niestety miałam trochę obowiązków na głowie i jakoś powoli wynurzam się na powierzchnię. Dziś ostatnie zajęcia w pracowni, a raczej zabieranie rzeczy przed przerwą wakacyjną. Trzeba by było zrobić małe porządki z tymi ulepkami... ale może innym razem.
Póki co przedstawiam COŚ - nie wiem dokładnie co to, ale może na chipsy? groszki? świeczkę? Szkliwo KOSMOS MITTELBLAU - cokolwiek to znaczy, wyszło zadowalająco :)
Miłego wakacjowania!
piątek, 4 czerwca 2010
Subskrybuj:
Posty (Atom)














