Słodkie jabłuszko, cukierniczka, zmieniło właściciela i w ten sposób musiałam dokonać nowych "zbiorów". Oto drugie, z jasnej gliny. Czerwień się trochę rozpłynęła i jabłko wygląda jak zatrute :) Kusi i na szczęście w środku sama słodycz.
środa, 19 września 2012
sobota, 15 września 2012
sezon na truskawki
Sezon na truskawki niestety się już skończył i z bólem przyznaję, że jakoś krótko trwał. Ani się nie najadłam, ani nie mam zapasów w zamrażarce. Jedyne czym mogę się pocieszyć to wersja ceramiczna. Małe miseczki truskawkowe z szypułką trzymadełkiem.
wtorek, 11 września 2012
miseczka z niespodzianką
Oto miseczka ceramiczna, właściwie sztuk dwie, z niespodzianką. Wypełniona chipsami, czy orzeszkami wygląda niepozornie - kremowa glina z transparentnym krakle. Łapiąc ostatnie łakocie można upolować niechcący... kaczkę. Oby nigdy nie miało to miejsca. :P
Od spodu odciśnięte koronki i spękania - wypełnione turkusem - tak jak środek.
Od spodu odciśnięte koronki i spękania - wypełnione turkusem - tak jak środek.
wakacyjny lazur
Miseczka w turkusach, a może w wakacyjnym lazurze?
Specjalnie na zamówienie do kompletu. Starsza siostra takiej małej.
Specjalnie na zamówienie do kompletu. Starsza siostra takiej małej.
poniedziałek, 13 sierpnia 2012
miseczka w kwiaty - poprawka szkliwa
Po porządkach w szkliwach odkryłam kilka zapomnianych torebeczek i pojemników. W jednym z nich byłam pewna, że tkwi oberżynowe szkliwo. Dla nie orientujących się w temacie nieprzepalone szkliwo może mieć kolor zupełnie inny niż po wypale np. żółte czy pomarańczowe szkliwo są białymi proszkami, a turkus, czy czerwień są szare.
Ciężko zatem coś niepodpisanego zidentyfikować po kolorze proszku :) Zaryzykowałam, bo podejrzenie padło na fiolet. Zapamiętałam go jako błysk, ale okazało się, że jest to mat, który jak na złość wyszedł mało intensywny i mdły. Szkoda mi było wyrzucać miseczki, zatem podejście numer dwa i poprawka. Różnie to bywa, z tymi poprawkami szkliwa na szkliwo, tym bardziej różne. Mogą wyjść bąble, może wszystko słynąć lub wyjść czarne, brzydkie, matowe. Who knows?
Ale po poprawce niezawodnym turkusem ;p wyszła taka oto miseczka.
Niesamowite są dla mnie te spękania. Już jak nakładałam krakle na poprzednie szkliwo zaczęło już pękać i wnikać w pory starego w postaci siatki. W zagłębieniach wzoru kwiatowego delikatnie się zeszkliło i nabrało mocniejszego koloru.
czwartek, 9 sierpnia 2012
słodkie jabłuszko
Raczej niejadalne, ale niebawem będzie miało bardzo słodkie wnętrze. W końcu dorobiłam się cukierniczki :) Zamiast zbiorczego, metalowego pojemnika na 1kg cukru podawanego gościom, teraz będzie jabłuszko - cukierniczka. Łapiemy za ogonek i otwarte! Można kopać łyżeczką do woli.
wtorek, 7 sierpnia 2012
turkusowa patera w kwiaty
Niby szkliwo zieleń Tiffaniego, a jakby bardziej ten kolor turkusowy. Do tego grafitowe mniejsze i większe drobinki. Całość ozdobiona w wyciskanych kwiatach.
Mała moja "niedoróbka" - niedomalowanie szkliwem i niestety prześwituje trochę jasna glina - ale to już "uroki" ręcznych prac :)
ceramicznie & historycznie
Spacerując po Toruniu trafiłam na uroczy kącik czytelniczy, ale też na małe spotkanie z historią.
Ten sam autor zrobił nie mniej urokliwą wersję panien i rycerzy.
Autorem rzeźb jest Dariusz Przewięźlikowski.
http://www.darochart.mamuna.pl/darochart/index.html
Ten sam autor zrobił nie mniej urokliwą wersję panien i rycerzy.
Autorem rzeźb jest Dariusz Przewięźlikowski.
http://www.darochart.mamuna.pl/darochart/index.html
Etykiety:
artystycznie,
ceramicznie,
wypady
środa, 1 sierpnia 2012
A to ananas!
A to ananas! Zalał się kompletnie... sokiem pomarańczowym.
Przegryzł lodem i jeszcze wepchnął się w nowe towarzystwo... szklanek.
Przegryzł lodem i jeszcze wepchnął się w nowe towarzystwo... szklanek.
Bawił się doskonale. Teraz o nim, ani widu, ani słychu.
Puszka ananasów w syropie.
Nektar pomarańczowy - 500 ml.
(opcjonalnie szklanka wody, szklanka soku 100%)
Duża garść lodu.
Miksujemy w blenderze na gładki koktajl.
niedziela, 29 lipca 2012
melonowe orzeźwienie
Jeść za bardzo się nie chce. Taaaki upał. Postanowiłam zrobić jakiś koktajl, ale z samych owoców, bez mleka czy jogurtu. Wyciągnęłam z lodówki zmarzniętego melona (chłodził się całą noc, a lodówka w takie upały podkręcona), obrałam, pokroiłam w cząstki, wrzuciłam do blendera, dorzuciłam puszkę ananasów w cząstkach razem z syropem, gałązkę mięty i dużą garść lodu. Wszystko zmiksowałam i gotowe. Wbrew pozorom nie było to takie słodkie - miałam takie obawy po dodaniu ananasa z puszki. Ale było sporo lodu...
Podjadałam akurat borówki więc kilka wpadło do szklanki i ją trochę przyozdobiło :) Fajnie chrupały w takim gładkim, zimnym koktajlu.
Podjadałam akurat borówki więc kilka wpadło do szklanki i ją trochę przyozdobiło :) Fajnie chrupały w takim gładkim, zimnym koktajlu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)










