W sobotę 11 czerwca 2011 w godz. 11.00-18.00 na terenie Centrum Promocji Kultury Dzielnicy Praga Południe przy ul. Podskarbińskiej 2 odbędą się 7 Warszawskie Spotkania Ceramiczne.
Przyjdźcie koniecznie! Pracownia Angoba, w której lepię będzie miała swoje stanowisko i stoisko. Będzie można kupić ceramiczne skarby i podpatrzeć wypał raku.
Więcej informacji znajdziecie tutaj.
wtorek, 17 maja 2011
zielono mi!
... i spokojnie.
Majowo, zielono i konwaliowo....
Tak mi się przypomniała kultowa Pani Agnieszka, gdy zobaczyłam zieloną ptaszynę.
Zatem w wersji Kasi Nosowskiej pozstaje mi zanucić....
Zielono mi i spokojnie,
zielono mi,
bo dłonie masz jak konwalie.
Noc pachnie nam
jak ten młody las,
popielatej pełen mgły,
a w ciszy leśnej
tylko ja i ty...
Majowo, zielono i konwaliowo....
Tak mi się przypomniała kultowa Pani Agnieszka, gdy zobaczyłam zieloną ptaszynę.
Zatem w wersji Kasi Nosowskiej pozstaje mi zanucić....
Zielono mi i spokojnie,
zielono mi,
bo dłonie masz jak konwalie.
Noc pachnie nam
jak ten młody las,
popielatej pełen mgły,
a w ciszy leśnej
tylko ja i ty...
ryba w turkusach
Moje ulubione połączenie - turkus i miedź. Wdzięcznie wychodzący zestaw na jasnej glinie.
Ryba zatem wypływa na szerokie wody ulic przypięta do klapy wiosennego płaszcza.
Ryba zatem wypływa na szerokie wody ulic przypięta do klapy wiosennego płaszcza.
jeśli nadal tak będzie...
Wstyd się przyznać, ale blog został co najmniej zaniedbany... To wszystko przez zmiany.
W styczniu zmieniłam pracę (z awansem!) i po prostu zapadłam się internetowo niemalże pod ziemię. Nie oznacza to, że nic się działo. Mam wiele do nadrobienia...
Ogłaszam zatem reaktywację. Mam nadzieję, że ktokolwiek zatęsknił...
W styczniu zmieniłam pracę (z awansem!) i po prostu zapadłam się internetowo niemalże pod ziemię. Nie oznacza to, że nic się działo. Mam wiele do nadrobienia...
Ogłaszam zatem reaktywację. Mam nadzieję, że ktokolwiek zatęsknił...
poniedziałek, 17 stycznia 2011
coś przyleciało, bo coś stopniało...
Śniegi stopniały i chciałoby się rzec: WIOSNA! Już wzdycham i doczekać się nie mogę... pierwsze ptaki już wylatują z pieca...
koń jaki jest...
...każdy widzi, że nie jest to koń ceramiczny... a no nie jest, bowiem dostałam od przyjaciółki książkę crafting&sewing i w ten oto sposób wyedukowana postanowiłam wyciągnąć maszynę. Było to jakiś czas temu, wolnym czasem, którego już teraz nie pamiętam, ale pamiątka po kochanym wolnym jest!
czwartek, 23 grudnia 2010
środa, 8 grudnia 2010
w trawach
Jeśli ktoś jeszcze pamięta wspomnienie lata odbite w 3 misach, to z pewnością skojarzy tą misę.
Trawiasta z czerwonej gliny została w końcu poszkliwiona. Oto i efekty...butelkowo zielone. Zastanawiam się tylko, czy jeszcze coś tu nie zadziałać, żeby wydobyć ten wzór...?
Pozostałe dwie, kremowe, są w poprawce... niestety zamiast perły wyszedł matowy budyń waniliowy... bełt :/ ech... szkliwienie...
Trawiasta z czerwonej gliny została w końcu poszkliwiona. Oto i efekty...butelkowo zielone. Zastanawiam się tylko, czy jeszcze coś tu nie zadziałać, żeby wydobyć ten wzór...?
Pozostałe dwie, kremowe, są w poprawce... niestety zamiast perły wyszedł matowy budyń waniliowy... bełt :/ ech... szkliwienie...
piątek, 3 grudnia 2010
śniadanie z draniami
Śniadanie na ... trawie rzec bym wolała, ale niestety inna pogoda nam w kraju się stała.
Pijąc szklaneczkę koktajlu na śniadanie dosiadły się do mnie dwa pierzaste dranie.
I nie zważając na moje skromne uwagi wypiły do dna jak butelkę alpagi.
Nim się spostrzegłam dały drapaka i taka to wyszła ptasio-sniadaniowa draka.
Wniosek jest jeden czytelniku drogi... z ptaszyną zimą się podziel... nim odmarzną mu nogi.
:))) ale mi się z rana cudownie zrymowało, he he :))) W szklaneczce koktajl:
- 2 banany
- mango
- 2 jogurty brzoskwiniowe (akurat takie miałam)
- trochę mleka
- parę płatków migdałowych.
(z takiej ilości składników wychodzą takie 2,5 szklanki)
Przy szklaneczce dwa ptasiory, po wczorajszej wizycie w pewnym szwedzkim sklepie, gdzie zakupiłam w promocji 6 m ptasiego materiału, z którego powstały: zasłonki, obrusik i dwa owe drapaki.
czwartek, 2 grudnia 2010
truskawkowe wspomnienie lata :)
Za oknem śnieg, a u nas truskawki i wspominanie lata.
Brak piekarnika trochę mi doskwiera, ale można sobie poradzić. Oto proste ciacho, które wymyśliłam modyfikując swoje tiramisu. Na spodzie są biszkopty namoczone w herbacie malinowej (polecam jakąś aromatyzowaną), następnie warstwa "kremu" identycznego jak robię do tiramisu z serka mascarpone, później warstwa zmiksowanych truskawek, które pozamrażaliśmy latem (aby mus stężał dodałam galaretkę truskawkową). Na wierzch dorzuciłam jeszcze galaretkę pokrojoną w kostkę i kilka truskawek.
Jami!
ps dawno mnie tu nie było... ech... szkoda, ale praca, praca, praca.... Mam nadzieję, że niebawem nadrobię zaległości, jak tylko wypalę swoje ulepki po pierwszej wizycie w pracowni po prawie 5-cio miesięcznej przerwie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)














