Chrisacola, która przy większej grubości pięknie się zaczyna złocić drobinkami niestety wyrzuciła bąble jak małe wulkany... Na ciemnej glinie ponoć się to zdarza... A szkoda :(
piątek, 9 listopada 2012
parami...
Parami ponoć chodzą nieszczęścia... W tym wypale za wiele szczęścia nie miałam, bo jak na złość obie miski paskudnie zbąblowały. Jakby tego było mało, to zewnętrzna część jest idealna - w środku wzoru kwiatów w jednej i koronki w drugiej trzeba się dopatrywać.
Chrisacola, która przy większej grubości pięknie się zaczyna złocić drobinkami niestety wyrzuciła bąble jak małe wulkany... Na ciemnej glinie ponoć się to zdarza... A szkoda :(
Chrisacola, która przy większej grubości pięknie się zaczyna złocić drobinkami niestety wyrzuciła bąble jak małe wulkany... Na ciemnej glinie ponoć się to zdarza... A szkoda :(
środa, 7 listopada 2012
grafitowa para
Nowa para ptaków wyleciała z pieca. Miały być na raku, ale jakoś nie mogłam się ich doczekać.
Przetarte pióra, angobowane na grafit, a dzioby umoczone w szkliwie.
Przetarte pióra, angobowane na grafit, a dzioby umoczone w szkliwie.
niedziela, 4 listopada 2012
zamiast...
Dziś miała być kolejna dyszka i rejestracja na bieg niepodległości. Niestety już dawno zamknięta z powodu ograniczonej liczby miejsc - już dawno znalazło się 8500 chętnych! Kolejny raz nie jest mi dane... Na Run Warsaw najpierw nie miałam odwagi, a później...było za późno. :[
Ale zamiast dyszki może warto pokusić się o dystans 11,11 km - zobaczymy jak będzie.
Ale dziś zamiast porannego biegania (z rana coś się rozpadało) znalazłam coś o wiele bardziej porywającego.... Tak, wiem, jestem łasuchem ;p
Uwielbiam słodycze i kawę :) Za tiramisu, najlepiej własnej roboty, mogę dać się pokroić ;p
Po południu za to rowerowe 46 km.
Ale zamiast dyszki może warto pokusić się o dystans 11,11 km - zobaczymy jak będzie.
Ale dziś zamiast porannego biegania (z rana coś się rozpadało) znalazłam coś o wiele bardziej porywającego.... Tak, wiem, jestem łasuchem ;p
Uwielbiam słodycze i kawę :) Za tiramisu, najlepiej własnej roboty, mogę dać się pokroić ;p
Po południu za to rowerowe 46 km.
sobota, 27 października 2012
kaczka niekoniecznie w buraczkach
Dziś zrobiło się nagle zimowo. Miałam od rana iść pobiegać, ale jedyne co byłam w stanie zrobić, to po śniadaniu wybrać się na zakupy, aby na obiad ugotować coś dobrego. Rzadko gotuję, więc może dlatego robię to z przyjemnością i jest to najczęściej jakiś mój patent na coś prostego i sprawdzonego np. krem z dyni (poprzedni wpis) lub coś zupełnie nowego z przepisu. Miałam ochotę zrobić jakieś dobre mięsko, może rzeczywiście za mało go jem, bo po badaniach wyszła mi anemia. Zatem mój organizm dobrze się domagał. A że za mięsem nie przepadam, to dziwne, że miałam na nie ochotę :) Postanowiłam zrobić coś innego niż zwykle i padło na kaczkę, a dokładnie pierś z kaczki.
Dziś posłużyłam się przepisem z Kwestii Smaku na pierś z kaczki w domowym sosie żurawinowo-ananasowym.
To mój debiut. Bałam się, że polegnę, ale przepis jest super prosty i szybki, a danie pyszne i niebanalne - polecam.
A tu zimowy, wieczorny krajobraz.
A tu w ciągu dnia jak kaczka się jeszcze piekła :)
Padało i padało....
kremowy haloween
Na temat zupy, kremu z dyni wariacji jest wiele. To
kwestia smaku.
Ja doszłam do swojej wersji po wielu próbach - może i Wam
posmakuje.
Nie jestem zwolenniczką wersji na rosole czy z curry -
moim zdaniem zagłuszają smak tego warzywa.
Kiedyś dodawałam marchew czy sok pomarańczowy, aby
wydobyć smak, ale doszłam do wniosku, że im prościej, tym lepiej.
Do mojej nowej wersji kremu z dyni potrzebujesz:
- dyni
- małej cebulki
- masła
- mleka
- pieprz, sól do smaku
- odrobina oleju sezamowego lub łyżka ziaren sezamu
ewentualnie ziaren dyni lub słonecznika
Podsmażamy cebulkę na maśle (50 g, 1/4 kostki). Jak tylko
się zazłoci dodajemy pokrojoną w kostkę dynię - około połówki niedużej, lub 1/4
sporej dyni.
Smażymy aż zacznie się lekko karmelizować i rozmięknie.
Wszystko przekładamy do garnka i wlewamy szklankę mleka.
Całość miksujemy na gładką masę i doprawiamy do smaku
dodając pieprz, sól, jeśli ktoś lubi to kilka kropel oleju sezamowego lub
ziaren sezamu.
Jeśli jest za gęsta dodajemy wody, aby uzyskać
odpowiednią konsystencję.
W wersji bez sezamu (oleju, czy ziaren) możemy podsmażyć
na suchej patelni garść ziaren dyni (ewentalnie słonecznika) i posypać krem.
Do zupy można dodać drobne grzanki, groszek ptysiowy lub
pokrojoną ciabatę - lekko przypieczoną.
Smacznego!
piątek, 26 października 2012
rowerem na Bornholmie
Bornholm to idealne miejsce dla rowerzystów. Płaskie południe dla mniej wprawionych i bardziej pagórkowata północ dla przyzwyczajonych do mocniejszego naciśnięcia na pedały.
Podczas naszej 5-cio dniowej wizyty objechaliśmy wyspę zostawiając bagaże, jak poprzednio, w pięknej miejscowości Gudhjem. Bez obciążenia sakwami jeździliśmy wzdłuż i wszerz ciesząc się pięknem tej duńskiej wysepki. Większa relacja i porady niebawem na cyclingwarsaw.blogspot.com
A oto kilka migawek :)
Podczas naszej 5-cio dniowej wizyty objechaliśmy wyspę zostawiając bagaże, jak poprzednio, w pięknej miejscowości Gudhjem. Bez obciążenia sakwami jeździliśmy wzdłuż i wszerz ciesząc się pięknem tej duńskiej wysepki. Większa relacja i porady niebawem na cyclingwarsaw.blogspot.com
A oto kilka migawek :)
środa, 24 października 2012
R10 - bike Baltic, czyli rowerem wzdłuż Bałtyku
Piękna jesień za oknem, ale poranny chłód, kiedy pedałuję do pracy daje o sobie znać. Obawiam się, że niebawem sypnie i trzeba będzie cieplej się pooplatać. Byle nie za dużo, aby można było wciąż jeździć. Poproszę wersję jak zeszłej zimy :)
Póki co wzięło mnie na wspominki z wakacji. Było rowerowo: zrobiliśmy część pobrzeża Bałtyku, ze Świnoujścia na Hel, z małą przerwą (5 dni) na Bornholm. W sumie 620 km. Dużo by opowiadać, było cudownie - niezapomniane wakacje. Dla zainteresowanych większa relacja niebawem na cyclingwarsaw.blogspot.com
Oto kilka migawek z naszego, pięknego pobrzeża. Są miejsca, gdzie nie ma ludzi i jest pusta plaża, tylko trzeba dobrze poszukać :)
Póki co wzięło mnie na wspominki z wakacji. Było rowerowo: zrobiliśmy część pobrzeża Bałtyku, ze Świnoujścia na Hel, z małą przerwą (5 dni) na Bornholm. W sumie 620 km. Dużo by opowiadać, było cudownie - niezapomniane wakacje. Dla zainteresowanych większa relacja niebawem na cyclingwarsaw.blogspot.com
Oto kilka migawek z naszego, pięknego pobrzeża. Są miejsca, gdzie nie ma ludzi i jest pusta plaża, tylko trzeba dobrze poszukać :)
niedziela, 21 października 2012
miseczka agais
Kolejna miseczka na orzeszki lub inne drobne smakołyki. W środku awenturyn, który im grubszy tym bardziej jest błyszczący - jakby małe drobinki złota. Niestety na tej glinie trochę mi zbąblował... i ledwo co widać odbity wzór. Na zewnątrz ostatnio mój ulubiony, piękny niebiesko-zielony agais.
wtorek, 16 października 2012
roztopiona w zieleni
Jesienną porą podziwiam złoto liści, ale już powoli tęsknię za zielenią. Lato jakoś szybko się dla mnie skończyło. Trochę koloru traw i świeżych liści stopiło się na dnie małej miseczki.
poniedziałek, 15 października 2012
duszone ptasiory
Czas na raku powoli się zbliża - mam nadzieję, że puścimy trochę trocin z dymem :)
Szykuję powoli ptasiory, żeby je udusić w jakimś kotle. Dzioby będą szkliwione, aby trochę się z redukcją tlenków pobawić.
Tu ptasiorowate jeszcze schną... i wyczekują.
Więcej o technice raku pisałam tutaj.
Szykuję powoli ptasiory, żeby je udusić w jakimś kotle. Dzioby będą szkliwione, aby trochę się z redukcją tlenków pobawić.
Tu ptasiorowate jeszcze schną... i wyczekują.
Więcej o technice raku pisałam tutaj.
Subskrybuj:
Posty (Atom)







