piątek, 24 czerwca 2011

Japońskie inspiracje

Jak raku, to ... Japonia.
Mieczysław i Helena wylecieli z raku podziwiać swój ojczysty kraj.


 Mietek.
 Piękna Helena.
 Mieczysław i Hela w cieniu Fudżi.
Mieczysław i Helena w japońskim ogrodzie skąpanym w monsunowym deszczu.

wtorek, 21 czerwca 2011

Fort Beniaminów

Dziwne, że dawno nie było wątku rowerowego... a od początku roku stuknęło mi już 1069 km.Właściwe w niecałe 4 miesiące. Sezon rozpoczęty w Hiszpanii podczas ferii, został ze względu na mrozy i śnieg w Polsce rozpoczęty dopiero 4 marca. Oby potrwał jak najdłużej!

Brakuje mi pomysłów gdzie tu pojeździć w wawie i okolicy, żeby było miło... i niezbyt miejsko. Uwielbiam zatem trasę nad Zegrze.

Jakiś czas temu popedałowaliśmy nad Zalew z małym skrętem w bok. Pokręciliśmy się trochę po okolicy zaglądając do Fortu Beniaminów. Jest to stary radziecki fort (zbudowany przed I wojną światową), który w chwili obecnej jest terenem prywatnym, o czym dowiedziałam się po powrocie do domu... Znajomy zaskoczony zapytał jak tam weszliśmy... Wjechaliśmy nie zauważając jakiejkolwiek tabliczki... Przepraszamy... ;p

Polecam tą miłą traskę. Większość jedzie się wzdłuż kanałku na Żeraniu. W sumie z Pragi Płn.  - 62,5 km.





niedziela, 12 czerwca 2011

RAKU na 7. Warszawskich Spotkaniach Ceramicznych

Żałuję bardzo, że w tym roku tak rzadko pojawiałam się w pracowni, co można było także odczuć na blogu... no ale czego się nie robi dla nowej pracy :) A jakby tego było mało po wczorajszych 7. Warszawskich Spotkaniach Ceramicznych nabrałam jeszcze więcej inspiracji i ... wyrzutów sumienia. Chciałabym zrobić tyyyyle rzeczy :) Kotłuje mi się w głowie parę pomysłów, a przerwa wakacyjna w pracowni zbliża się wielkimi krokami. Niestety.

Moja pracownia, do której uczęszczam - ANGOBA z Ośrodka Kultury Ochoty - zorganizowała wypał raku... więc z dumą przyznam, że najbardziej było nas chyba widać i czuć :) Robiliśmy duuużo dymu. 
Nie obyło się oczywiście bez moich ptasiorów. Oto kilka fotek z samego wypału raku.

Jeśli ktoś się nie orientuje, to kilka słów o raku... Ciekawie inny wypał raku naszej pracowni przedstawia i wyjaśnia Argillae.

Ja krótko:
- wcześniej wypalone na biskwit naczynia ponownie podgrzewa się w piecu do ok. 900 stopni. - trwa to ok. 20-30 minut.
- czerwone od gorąca prace wyciąga się szczypcami i przenosi do metalowego kubła z trocinami i gazetami, które od gorącej ceramiki od razu się zajmują ogniem. Ogień należy przydusić, aby powstało jak najwięcej dymu, dlatego pojemnik się zamyka.

- w kuble zachodzi reakcja redukcji - czyli dym wnika w glinę, a prace, które zostały pokryte specjalnym szkliwem do raku, które stopiło się w czasie podgrzania także redukuje się tlenków metalu, do tlenków niższej wartości lub samego metalu. Stąd w efekcie raku metaliczny połysk, a spękania to szok termiczny z powodu gwałtownej zmiany temp. 

To dlatego prace do raku muszą być ulepione z bardziej wytrzymałej gliny szamotowej. 
Ja zaryzykowałam i ptasiory były z gliny bez szamotu i na szczęście nie pękły.


Glina, bez względu czy była biała, czerwona czy brązowa w wyniku raku staję się czarna. Miejsca pokryte szkliwem w zależności jakie ono było odkrywają piękne kolory, metal lub inne dziwne efekty. 
Inna moja praca z raku to koty z czerwonej gliny  - bez szkliw lub cukierniczka z elementami szkliwionymi. A tu piękne prace raku od Argillae. 






W następnym poście ciąg dalszy - trochę prac w "ładniejszej" odsłonie - po oczyszczeniu z trocin i spalenizny.





sobota, 11 czerwca 2011

fix mix


Trzeba poodmrażać zeszłoroczne truskawki, jak już pojawiają się świeże :)
Mix truskawkowy: mrożone truskawki, sok pomarańczowy, kawałki ananasa.
Zimne, pożywne i jami! :)

w czerwieni


czwartek, 9 czerwca 2011

dziwne reakcje i inne atrakcje...






Fascynujący jest świat reakcji chemicznych...
 

kubek w kubek...



Oto kolejne efekty masy lejnej. Nie jest to porcelana - narazie próby po prostu na glinie, ale myślę, że trzeba dorobić sobie kubeczków do kompletu. Kubek wyszedł cieniutki . Jak widać na czarce szkliwo złoto-brązowe było nieco za cienko i wyszło matowe - tutaj udało się połozyć idealną grubość, bo szkliwo wyszło takie jak powinno, a kubek nie przykleił się do pieca. Środek turkus.
Ciekawe jaki kolor będzie miała w nim zielona herbata ;p


poniedziałek, 6 czerwca 2011

czarująca czarka

Czarka w zamierzeniu miała być inna... złoto-brązowa, ale jak to ze szkliwami bywa, nie zawsze wychodzą tak jakby się tego chciało. Zbyt cienka zewnętrzna warstwa nie spłynęła, ale nie jest też błyszcząca... za to surowa i wulkaniczna - w przeciwieństwie do jej turkusowo-niebieskiego wnętrza...
Kontrasty jak na Lanzarote - ocean i wulkany... ech... przypomniały mi się wakacje :)

ps w tle pamiątka z owej wyspy.




 



wtorek, 31 maja 2011

odlotowa patera...

można by rzec, że odlotowa, bo z ptasiorem, a że raczej to nielot, to lepiej niech ceramika nie fruwa...

  




Turkus transparentny na kremowej z szamotem + stempelkowe ozdobniki.

niedziela, 29 maja 2011

LEMONiada



Lemoniada własnej roboty kojarzy mi się z dzieciństwem... Chętnie wracam do tamtych chwil. Cytryna, lód, woda, trochę mięty - orzeźwienie murowane i bez konserwantów :)