niedziela, 12 października 2014

36. maraton warszawski i bieg na piątkę - czyli rodzinna, biegowa niedziela 28 września 2014

W ubiegłym roku będąc w ciąży kibicowałam mężowi w Jego pierwszym maratonie. W tym roku zdecydował się na kolejną edycję. Dla mnie oczywiście dystans nieosiągalny, ale stwierdziłam, że jeśli jest towarzysząca impreza Bieg na Piątkę, to z przyjemnością się przebiegnę w pierwszym swoim oficjalnym biegu po porodzie.
W biegowej niedzieli, 28 września brał udział mój mąż, ja i tata męża czyli tzw. teść - teraz ładniej i dostojniej brzmi "dziadek". Babcia, wierny kibic, wspierała nas na trasie. Zatem odbyło się rodzinnie.
My z dziadkiem możemy się pochwalić medalem na piątkę, a mężu pamiątkowym maratońskim.
Czasowo jak na mój debiut, to nieźle, ale nie jest to czas sprzed bobo ;)


Córę najwyraźniej ciągnie do maratonu...


Po lewej koszulka i medal maratoński, a po prawej koszulka i medal na piątkę (szkoda, że położyłam rewersem). Damska i męska tylko różniły się fasonem, a kolorystyka była taka sama. Zatem granatowy maratoński tłum, a za nim turkusowa piątka pokonała stuletni most Poniatowskiego - i to by było na tyle ze wspólnej trasy... Później drogi nam się... rozbiegły.




1 komentarz:

  1. Nie powiem, czekałam na te wpisy. ;o) Nie chciało mi się wierzyć, że A. nie pobiegł. A to proszę, rodzinne bieganie! Gratulacje!

    OdpowiedzUsuń