

Oto i Pan Kurak i jego żona. Wylądują za miesiąc na Wielkanocnym stole.


Nie ma zajęć ceramicznych bez ptasiora... to już chyba kiedyś mówiłam... :)
Co prawda jeszcze mamy post, a ja już zdążyłam ulepić pierwsze ceramiczne jaja i poszkliwić moje ptaki - niby kuraki.
Testowałam moje nowe szkliwo (czerwień kardynalska), które niestety trochę popłynęło. Efekt myślę, że mógłby być bardziej tragiczny jeśli taka ilość jak spłynęła mi z grzebienia, spłynęłaby z dzioba na brzuszek...
